Stoję na okręcie niepewności.
Jednak to wolę, albowiem niepewność to jest już jakaś droga.
Czasami lepiej brnąc w nieznane sztormy
Niż stąpać twardo po przekruszonej od stóp naszych ziemi życia..
Jednak co jest mi dane?
Czy to szczęście,
które spowija me ciepłe teraz serce
stanie się gruntem jestestwa?
Wciąż boję się zimy.
By moja ziemia istnienia
Czytaj Miłość,
nie wypłowiała wypaleniem plonów...
Daj boże znak, daj drogowskaz, który powie
To tutaj Twe miejsce
To tutaj możesz poświęcić
Wszystkie karty tarota Twej bytności
By ten jeden jedyny
Szczęśliwy wiecznie był
I szczęściem częstował po stokroć.
Diabolosus pistrina, Diabolosus vita, Diabolosus femina
sobota, 4 lutego 2017
sobota, 28 stycznia 2017
Odium
Idąc tłumnym nagrobkiem lasu
Jakim są ulice z okaleczonych kamieni
Cierpię z myślą, że czas ten nowy zasypał to, co zakurzonym wcale nie było
I smutkiem ciężaru kurzu prawdziwego przyćmiewa.
Kolor zielony szarym się staje.
Już nie czuć zapachu tlenu,
Bowiem drzewa poczęły mieć okna, drzwi i kominy.
Ile krzywdy naturze jeszcze zadamy, by znikła całkiem..?
Ile psów wymęczymy w umysłu pułapkach...?
Ile mięsa połkniemy by przypomnieć sobie to, co żywe..?
Park lasem się staje
Galeria sklepem
Internet światem
A gdzie miłość?
Miłość mam w Tobie.
To dzięki nam widzę jeszcze liście pojedynczych drzew,
Słyszę czasem resztki szumu wód i widzę niebo między samolotami...
To dzięki nam kładę się w nocy i słyszę wiatr zamiast tramwaju.
To dzięki nam widzę, jak płonie słońce za wielkim wieżowcem.
To dzięki nam poznałam miłości imię!
Jakim są ulice z okaleczonych kamieni
Cierpię z myślą, że czas ten nowy zasypał to, co zakurzonym wcale nie było
I smutkiem ciężaru kurzu prawdziwego przyćmiewa.
Kolor zielony szarym się staje.
Już nie czuć zapachu tlenu,
Bowiem drzewa poczęły mieć okna, drzwi i kominy.
Ile krzywdy naturze jeszcze zadamy, by znikła całkiem..?
Ile psów wymęczymy w umysłu pułapkach...?
Ile mięsa połkniemy by przypomnieć sobie to, co żywe..?
Park lasem się staje
Galeria sklepem
Internet światem
A gdzie miłość?
Miłość mam w Tobie.
To dzięki nam widzę jeszcze liście pojedynczych drzew,
Słyszę czasem resztki szumu wód i widzę niebo między samolotami...
To dzięki nam kładę się w nocy i słyszę wiatr zamiast tramwaju.
To dzięki nam widzę, jak płonie słońce za wielkim wieżowcem.
To dzięki nam poznałam miłości imię!
czwartek, 26 stycznia 2017
Indyferencja
Pewnie nie raz stoisz błądząc
Między rzeką a bagnem
W rzece pragniesz odbicia
W bagnie nieistnienia
Jednak okazuje się, że toniesz w błocie
Wychodzisz... i wciąż patrząc w kałużę
Wydaje Ci się, że to właśnie to odbicie.
Ile jeszcze iluzji ogarnie mnie
W rzece, z której głowę wychylam
I widzę bagno wśród złudnie patrzących w kałużę.
Ile jeszcze kłamstw wmówi nam świat
By uchronić Nas przed rzeki ciepłem
Ile jeszcze kłamstw usłyszę zanim wejdziesz...
Zanim poczujesz chłód ciepła rzeki w której jestem?
Ile jeszcze krzyku muszę znieść
Ile przelać na kartkę łez, by z bagna wyjąc was?
Ile wyśpiewać pieśni przeciw światu
By choć jedną świat ujrzał i świat swój świat poznał.
Tonę we łzach
Płonę w Miłości
Gasnę w nienawiści
Schnę w złościach
Uczynię Was ogniem
Jednak najpierw spłonę by zgasnąć i utonąć aż wyschnę...
My.
Między rzeką a bagnem
W rzece pragniesz odbicia
W bagnie nieistnienia
Jednak okazuje się, że toniesz w błocie
Wychodzisz... i wciąż patrząc w kałużę
Wydaje Ci się, że to właśnie to odbicie.
Ile jeszcze iluzji ogarnie mnie
W rzece, z której głowę wychylam
I widzę bagno wśród złudnie patrzących w kałużę.
Ile jeszcze kłamstw wmówi nam świat
By uchronić Nas przed rzeki ciepłem
Ile jeszcze kłamstw usłyszę zanim wejdziesz...
Zanim poczujesz chłód ciepła rzeki w której jestem?
Ile jeszcze krzyku muszę znieść
Ile przelać na kartkę łez, by z bagna wyjąc was?
Ile wyśpiewać pieśni przeciw światu
By choć jedną świat ujrzał i świat swój świat poznał.
Tonę we łzach
Płonę w Miłości
Gasnę w nienawiści
Schnę w złościach
Uczynię Was ogniem
Jednak najpierw spłonę by zgasnąć i utonąć aż wyschnę...
My.
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Strzał w kolano
Gdy w bezdechu lecisz przez życie
jak ważka - bez celu
Gdy w ruchomych piaskach odkryć
Ty stoisz gdzieś w miejscu,
by szarości nadać sensu...
Gdy już zapominasz jak las pachnie i morze
choćby raz w roku.
W obwolucie natury wśród Waszych
Czuje się jak serafin bez skrzydeł
w puszkach pandory w sodomach z gomory
Tam gdzie kruki i wrony
Gdzie ogień nie tli się z Miłości
A czerwień to passa dla byka oczu.
To wszystko winno ciernić duszę
Ja jednak korony ciernistej
W obezwładnieniu oczekiwań nosić nie muszę
Krzyż nie przysporzy mi sławy
A trzeci upadek?
nie będzie brzmiał dobrze w mojej biografii
Bo wiem, że...
Nie mniej niż gwiazdy i drzewa
Mam prawo być tutaj.
A świat jest taki
jaki być powinien.
Natura wraz z karmą
po obu stronach wagi
bilansuje swoje przeznaczenie
Zanim strzelisz sobie w kolano
Sprawdź czy już nie zrobiłeś tego jutro.
jak ważka - bez celu
Gdy w ruchomych piaskach odkryć
Ty stoisz gdzieś w miejscu,
by szarości nadać sensu...
Gdy już zapominasz jak las pachnie i morze
choćby raz w roku.
W obwolucie natury wśród Waszych
Czuje się jak serafin bez skrzydeł
w puszkach pandory w sodomach z gomory
Tam gdzie kruki i wrony
Gdzie ogień nie tli się z Miłości
A czerwień to passa dla byka oczu.
To wszystko winno ciernić duszę
Ja jednak korony ciernistej
W obezwładnieniu oczekiwań nosić nie muszę
Krzyż nie przysporzy mi sławy
A trzeci upadek?
nie będzie brzmiał dobrze w mojej biografii
Bo wiem, że...
Nie mniej niż gwiazdy i drzewa
Mam prawo być tutaj.
A świat jest taki
jaki być powinien.
Natura wraz z karmą
po obu stronach wagi
bilansuje swoje przeznaczenie
Zanim strzelisz sobie w kolano
Sprawdź czy już nie zrobiłeś tego jutro.
niedziela, 22 stycznia 2017
Scjentyzm
Tak martwe bardzo
Wyuczone roztargnienie.
Taki bodziec, który tak być musi
I koniec!
Tak niewarte uwagi
Pojęcia, definicje i wzory
Tyle metafor, epitetów, antropomorfizacji,
oksymoronów, synestezji, hiperbolizacji
onomatopeicznych pochodów chromatycznych
Zwrotów dzikich, somatycznych
Końcówek, przecinków, interpunkcyj..
Tak bardzo znam to wszystko
Jeszcze więcej nie potrzebuje.
Bo serce czyściej i zdrowiej dla oka pisze
Niż pióro z rozumu.
Bo poezja to nie scjentyzm.
to nie słowa
to nie interpretacja
Bo poezja to odczuwanie.
Bo scjentyzm to martwica
Bo scjentyzm znieczulica.
Bo scjentyzm sami wiecie
Przestaje boleć w lecie.
Wyuczone roztargnienie.
Taki bodziec, który tak być musi
I koniec!
Tak niewarte uwagi
Pojęcia, definicje i wzory
Tyle metafor, epitetów, antropomorfizacji,
oksymoronów, synestezji, hiperbolizacji
onomatopeicznych pochodów chromatycznych
Zwrotów dzikich, somatycznych
Końcówek, przecinków, interpunkcyj..
Tak bardzo znam to wszystko
Jeszcze więcej nie potrzebuje.
Bo serce czyściej i zdrowiej dla oka pisze
Niż pióro z rozumu.
Bo poezja to nie scjentyzm.
to nie słowa
to nie interpretacja
Bo poezja to odczuwanie.
Bo scjentyzm to martwica
Bo scjentyzm znieczulica.
Bo scjentyzm sami wiecie
Przestaje boleć w lecie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)