Idąc tłumnym nagrobkiem lasu
Jakim są ulice z okaleczonych kamieni
Cierpię z myślą, że czas ten nowy zasypał to, co zakurzonym wcale nie było
I smutkiem ciężaru kurzu prawdziwego przyćmiewa.
Kolor zielony szarym się staje.
Już nie czuć zapachu tlenu,
Bowiem drzewa poczęły mieć okna, drzwi i kominy.
Ile krzywdy naturze jeszcze zadamy, by znikła całkiem..?
Ile psów wymęczymy w umysłu pułapkach...?
Ile mięsa połkniemy by przypomnieć sobie to, co żywe..?
Park lasem się staje
Galeria sklepem
Internet światem
A gdzie miłość?
Miłość mam w Tobie.
To dzięki nam widzę jeszcze liście pojedynczych drzew,
Słyszę czasem resztki szumu wód i widzę niebo między samolotami...
To dzięki nam kładę się w nocy i słyszę wiatr zamiast tramwaju.
To dzięki nam widzę, jak płonie słońce za wielkim wieżowcem.
To dzięki nam poznałam miłości imię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz