Gdy w bezdechu lecisz przez życie
jak ważka - bez celu
Gdy w ruchomych piaskach odkryć
Ty stoisz gdzieś w miejscu,
by szarości nadać sensu...
Gdy już zapominasz jak las pachnie i morze
choćby raz w roku.
W obwolucie natury wśród Waszych
Czuje się jak serafin bez skrzydeł
w puszkach pandory w sodomach z gomory
Tam gdzie kruki i wrony
Gdzie ogień nie tli się z Miłości
A czerwień to passa dla byka oczu.
To wszystko winno ciernić duszę
Ja jednak korony ciernistej
W obezwładnieniu oczekiwań nosić nie muszę
Krzyż nie przysporzy mi sławy
A trzeci upadek?
nie będzie brzmiał dobrze w mojej biografii
Bo wiem, że...
Nie mniej niż gwiazdy i drzewa
Mam prawo być tutaj.
A świat jest taki
jaki być powinien.
Natura wraz z karmą
po obu stronach wagi
bilansuje swoje przeznaczenie
Zanim strzelisz sobie w kolano
Sprawdź czy już nie zrobiłeś tego jutro.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz