Pewnie nie raz stoisz błądząc
Między rzeką a bagnem
W rzece pragniesz odbicia
W bagnie nieistnienia
Jednak okazuje się, że toniesz w błocie
Wychodzisz... i wciąż patrząc w kałużę
Wydaje Ci się, że to właśnie to odbicie.
Ile jeszcze iluzji ogarnie mnie
W rzece, z której głowę wychylam
I widzę bagno wśród złudnie patrzących w kałużę.
Ile jeszcze kłamstw wmówi nam świat
By uchronić Nas przed rzeki ciepłem
Ile jeszcze kłamstw usłyszę zanim wejdziesz...
Zanim poczujesz chłód ciepła rzeki w której jestem?
Ile jeszcze krzyku muszę znieść
Ile przelać na kartkę łez, by z bagna wyjąc was?
Ile wyśpiewać pieśni przeciw światu
By choć jedną świat ujrzał i świat swój świat poznał.
Tonę we łzach
Płonę w Miłości
Gasnę w nienawiści
Schnę w złościach
Uczynię Was ogniem
Jednak najpierw spłonę by zgasnąć i utonąć aż wyschnę...
My.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz