sobota, 4 lutego 2017

Okręt

Stoję na okręcie niepewności.
Jednak to wolę, albowiem niepewność to jest już jakaś droga.
Czasami lepiej brnąc w nieznane sztormy
Niż stąpać twardo po przekruszonej od stóp naszych ziemi życia..


Jednak co jest mi dane?
Czy to szczęście,
które spowija me ciepłe teraz serce
stanie się gruntem jestestwa?

Wciąż boję się zimy.
By moja ziemia istnienia
Czytaj Miłość,
nie wypłowiała wypaleniem plonów...

Daj boże znak, daj drogowskaz, który powie
To tutaj Twe miejsce
To tutaj możesz poświęcić
Wszystkie karty tarota Twej bytności
By ten jeden jedyny
Szczęśliwy wiecznie był
I szczęściem częstował po stokroć.

sobota, 28 stycznia 2017

Odium

Idąc tłumnym nagrobkiem lasu
Jakim są ulice z okaleczonych kamieni
Cierpię z myślą, że czas ten nowy zasypał to, co zakurzonym wcale nie było

I smutkiem ciężaru kurzu prawdziwego przyćmiewa.
Kolor zielony szarym się staje.

Już nie czuć zapachu tlenu,
Bowiem drzewa poczęły mieć okna, drzwi i kominy.

Ile krzywdy naturze jeszcze zadamy, by znikła całkiem..?
Ile psów wymęczymy w umysłu pułapkach...?
Ile mięsa połkniemy by przypomnieć sobie to, co żywe..?

Park lasem się staje
Galeria sklepem
Internet światem

A gdzie miłość?

Miłość mam w Tobie.

To dzięki nam widzę jeszcze liście pojedynczych drzew,

Słyszę czasem resztki szumu wód i widzę niebo między samolotami...

To dzięki nam kładę się w nocy i słyszę wiatr zamiast tramwaju.

To dzięki nam widzę, jak płonie słońce za wielkim wieżowcem.

To dzięki nam poznałam miłości imię!

czwartek, 26 stycznia 2017

Indyferencja

Pewnie nie raz stoisz błądząc
Między rzeką a bagnem
W rzece pragniesz odbicia
W bagnie nieistnienia

Jednak okazuje się, że toniesz w błocie
Wychodzisz... i wciąż patrząc w kałużę
Wydaje Ci się, że to właśnie to odbicie.

Ile jeszcze iluzji ogarnie mnie
W rzece, z której głowę wychylam
I widzę bagno wśród złudnie patrzących w kałużę.

Ile jeszcze kłamstw wmówi nam świat
By uchronić Nas przed rzeki ciepłem
Ile jeszcze kłamstw usłyszę zanim wejdziesz...
Zanim poczujesz chłód ciepła rzeki w której jestem?

Ile jeszcze krzyku muszę znieść
Ile przelać na kartkę łez, by z bagna wyjąc was?
Ile wyśpiewać pieśni przeciw światu
By choć jedną świat ujrzał i świat swój świat poznał.

Tonę we łzach
Płonę w Miłości
Gasnę w nienawiści
Schnę w złościach

Uczynię Was ogniem
Jednak najpierw spłonę by zgasnąć i utonąć aż wyschnę...

My.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Strzał w kolano

Gdy w bezdechu lecisz przez życie 
jak ważka - bez celu
Gdy w ruchomych piaskach odkryć
Ty stoisz gdzieś w miejscu,
by szarości nadać sensu...
Gdy już zapominasz jak las pachnie i morze
choćby raz w roku.
W obwolucie natury wśród Waszych
Czuje się jak serafin bez skrzydeł
w puszkach pandory w sodomach z gomory
Tam gdzie kruki i wrony
Gdzie ogień nie tli się z Miłości
A czerwień to passa dla byka oczu.

To wszystko winno ciernić duszę

Ja jednak korony ciernistej
W obezwładnieniu oczekiwań nosić nie muszę
Krzyż nie przysporzy mi sławy
A trzeci upadek?
nie będzie brzmiał dobrze w mojej biografii

Bo wiem, że...

Nie mniej niż gwiazdy i drzewa 
Mam prawo być tutaj.
A świat jest taki 
jaki być powinien.
Natura wraz z karmą
po obu stronach wagi
bilansuje swoje przeznaczenie
Zanim strzelisz sobie w kolano
Sprawdź czy już nie zrobiłeś tego jutro.

niedziela, 22 stycznia 2017

Scjentyzm

Tak martwe bardzo
Wyuczone roztargnienie.
Taki bodziec, który tak być musi 
I koniec!

Tak niewarte uwagi

Pojęcia, definicje i wzory

Tyle metafor, epitetów, antropomorfizacji,

oksymoronów, synestezji, hiperbolizacji
onomatopeicznych pochodów chromatycznych
Zwrotów dzikich, somatycznych
Końcówek, przecinków, interpunkcyj.. 

Tak bardzo znam to wszystko

Jeszcze więcej nie potrzebuje.
Bo serce czyściej i zdrowiej dla oka pisze
Niż pióro z rozumu.

Bo poezja to nie scjentyzm.

to nie słowa
to nie interpretacja
Bo poezja to odczuwanie.

Bo scjentyzm to martwica

Bo scjentyzm znieczulica.
Bo scjentyzm sami wiecie
Przestaje boleć w lecie.

Czy, Dzisiaj, rozumie?

Czy, Dzisiaj, rozumie jeszcze śpiew poety w słowach,
które pismakiem czynu odznaczają się na kartkach pejzaży?!
Czy, Dzisiaj, czuje jeszcze czasem zapach, smak, czy dotyk?!
Czy, Dzisiaj, wszystko tak okiem oglądawszy popadać chcesz w behawioryzm?!
Czy, Dzisiaj, nie ma innego już nic nad zmysł słuchu i oka?
Czy, Dzisiaj, wrażeniem pragniesz żyć tylko?
Czy, Dzisiaj, to imię nazwiska XXIw.
Odpocząć pragnę o nazwisk i dzisiaj.
Chcę teraz, nie dzisiaj.

Nie płacz

Nie płacz nadto wiele nazbyt,
Bowiem gleba kropel nadto nie przyjmie.
Plon z łez, lecz nie z płaczu wyrośnie
Bowiem wylewać łzy to kontemplacja
Płakać to rozum tracić nadmiernie.

Emocje jak nazwa sama wskazuje zgubne
Zgubią nas,
Bo nic tak w życiu nie boli
Jak przerost treści
Nad formy przerostem.

Jeżeli płakać to łzami, nie deszczem
Jeżeli żyć to sercem, nie cierniem.
Jeżeli uśmiechać to okiem, nie fejsem.
Jeżeli umierać to zdrowo, nie przedwcześnie.

sobota, 21 stycznia 2017

Niemiłość

Odebrałam życie komuś,
Kto żyć winien bardziej niż ja.
W odłamku zwierzęcego potoku
Podjęłam decyzję wartką.

Choć słowa żadne nie wytłumaczą dlaczego
Czyny przemówią słowami przyszłości..
Łzy za szczęście
A ja usycham...

Chciałabym spłonąć wśród rozmydlonej wizji istnienia
Chciałabym jak rzeka płynąć z prądem
Dziś pod prąd płynę..
Dziś pod prąd wpadnę..

Dziś wiem...
Że jutra doczekać muszę 
Gdy łzy za szczęście
A ja już wyschnę.

piątek, 20 stycznia 2017

Taki tam wiersz o człowiekach

Pacynki super-ego, dzieci nurtu.
Chłopcy "męskości", ludzie dumy.
Wiecznie ważni, niby odważni.
Zatraceni w działaniu brata "Światło"

Przekonani o swojej wartości
Tylko w słowach.
Bo w czynach widać nikłe treści.

Nie pozostał po Was żaden pomnik
Nawet chuderlawy z antyspiżu.

Wartością słowa wasze, które nie wasze.
Bo to, co wasze mianem pseudo-autorytecików.

Sekciarze.. a waszym bogiem hipokryzja.
Dzieci kłamstwa i plotki
Dzieci wiecznego rozkurwu
Dzieci wiecznych wiadomości z telewizji
Dzieci niezłomnych niby niewiarygodnych sytuacji
Dzieci pierwszego planu.

Brzydzę się
Patrząc na to, czuję się jak dziecko.
Niedojrzałe dziecko.. dziecko dorosłe..
Bo dorosłość to niższy poziom dzieciństwa
Dojrzałość to wyjście z piaskownicy...

Przestańcie lepić zamki i babki takie same, jak wszyscy
Przypominacie mi ten piasek z tej oto piaskownicy.
Niegdyś byliście cząstkami osobnymi.. kruchymi..
Lecz teraz jako ofiary wiecznego deszczu
Staliście się porażką zlepionego błota.

czwartek, 19 stycznia 2017

Lucyfer

Znamiona braku czasu to jego demagogia!
Zniewolenie - imieniem jego dumy!
Głupota masy - kamuflażem!
Tak łatwo pogrywać umysłami 
We własnym "arcydziele"
Tudzież rozumie!

Zagubieni w ilości myśli
Nieodnalezieni w jakości
Przekonani o istnieniu zła
Ale czy zło może istnieć, będąc brakiem dobra?*
Czy brak może być istnieniem?

Tak "pięknie" stworzony teatrzyk
Działa pod liniami wielmożnego sam-wiesz-kogo** 
A Ty jak pacynka chłoniesz egzystencjalny wyraz
Powtarzając w swojej roli wiecznie: "Nie mam czasu"

A potem toż słowa smutku, słowa rozpaczy
Smutek, żal i inne z cyklu pseudo męczennika...
Tak dobrze Ci tu, w masce Ego?
W szacie Superego, w pejzażu Id?

Tyle słów by wyrazić zagubienie:
Abaddon, Azazel, Astaroth
Leviathan, Asmodeus, Belphegor
Mammon, Belzebub, Lucifer, Satan

"Memento mori. Nom omnis moriar!"
Powiedział tuż przed przed klęską.
Strzeż się... świat rozjuszony demonem. 

* nawiązanie do Albert'a Einstein'a
** nawiązanie do Harrego Pottera